To jest jakaś nowość. Siedze tak wieczorami wpatrując sie totalnie bezsensu w monitor, w słuchawkach na uszach ... mysle. I własnie to myślenie prowadzi do tych beznadziejnych notek. Kiedy tak siedze i mysle to dochodze do wniosku ze boje sie życia. Kim będe ... coraz czesciej dopada mnie pytanie co bede robił w przyszłosci. A ja sam sobie odpowiadam ze nie wiem :( Nie wiem kim chciałbym byc. W dzieciństwie to było takie proste - strazakiem, policjantem, lekarzem. Niestety w "dorosłym" zyciu wszystko sie komplikuje. Ktos mowił ze matura to cos strasznego i wogole bla bla bla ... Wogole sie matury nie boje, nieprzejmuje sie nią. Boje sie studiów, tego ze nie pojde tam gdzie chce, ze ten kiedunek nie da mi przyszłosci, ze bede kolejnym z wyzszym wykształceniem bez pracy. Spyta ktoś - czemu nie wyjedziesz z Polski. Tak ! To chory kraj ... ale chyba cos mnie tu trzyma, chce tutaj zostać. Boje sie tego ze zrobie w zyciu cos zle, podejme juz na początku zle decyzje, które odezwa sie kilka lat pozniej. Coraz czesciej łapie mnie chyba zle bym powiedział ze dół psychiczny lecz taka zaduma nas sensem naszego zycia :/ Po co my własciwie zyjemy. Odliczając naprawde maleńką ilość przyjemnych rzeczy w naszym zyciu pozostaje nam multum problemów, zwad itp. Wyscig za pieniądzem ... tego tez sie boje, że nie bede miał czasu dla Ani, dla moich dzieci, ze bede tak zabsorbowany pracą ze strace z nimi kontakt. Wiem ze to nie jest normalne jesli 19latek rozmysla o takich rzeczach. Powinienem cieszyc sie zyciem ... ależ ciesze sie, gdybym nie miał mojej drugiej połówki to nie wiem kim bym był teraz. Ehh wogole dawno juz nie napisałem czegos wesołego. Moze to ta pora roku ? wszystko szare i ponure, moze to powoduje we mnie takie wedrowanie myslami.