Wszystko jest takie samo ... W naszym zyciu praktycznie nic sie nie zmienia ... wszystko działa wręcz schematycznie az do obzydliwosci. Rano wstajesz, myjesz sie, pijesz kawe i do szkoły gdzie siedzisz ponad połowe dnia nie tworząc nic konstruktywnego tylko zaspokajasz jakies durne rządze głupiego nauczyciela, wracasz zmęczony ze szkoły do domu, jesz obiad siadasz przed kompa i siedzisz ..... czasami poprostu tylko siedzisz i nic nie robisz ..., opcjonalnie mozna sie jeszcze uczyc. Człowiek nie ma nawet ochoty na jakis wolny czas w tygodniu ... tylko siedziec w domu z dala od wszystkich ludzi w ciszy i kontemlacji. Przychodzi czas na weekend, jesli nie masz jakichs odgornych planów itp. z ktorych musisz sie wywiązac to idziesz sie spotkac ze znajomymi, napic, pogadac o byle czym ... czasami wręcz o pierdołach. Bądz masz tą drugą osobe to spotykasz sie z nią. I tak jest dzień w dzień tydzień w tydzień. Nie ma czasu na cos spontanicznego ? Nie ma na to chęci może ? Kiedys tak nie było ... bylismy młodzi, głupi ale chociaz było w nas troche spontanicznosci a teraz zamykamy sie w swoich małych swiatach pogrązeni w róznorakich problemach. Ja juz tak nie chce ... Nie mam ochoty chodzic do parku na spacer, po osiedlu tez nie mam ochoty chodzic bo gdzie tylko nie spojze tam niezyczliwi ludzie, agresywna mlodzież, dresiarstwo, kibole, menele ... Uroki zycia w mieście ktos powie ... wszedzie tak jest :/ W ludziach zatraca sie poszanowanie do drugiego człowieka, a najwazniejsze jest tylko to zeby miec KASE jak najwiecej PIENIĘDZY ! Nieważne jak ! Wazne zeby ich było duzo !
Chciałbym sie wyprowadzic, mieszkac z Anką, miec srednio płatna prace, normalnego szefa, małe mieszkanko (jzu nawet nie dom), oszczedny samochod ... Szczęscie, miłość i oparcie w Ance. A ludzie w około mnie zeby nie patrzyli sie na mnie jak na potencjalnego wroga ... tego bym tylko chciał.